Najpierw nacinam skórę delikatnie, cieniutko, żeby tylko zaszczypało. Wykonuję to z precyzją.

Następnie wbijam ostrze w nacięcie, z którego ulatniają się krople krwi. Przyciskam je tak mocno, aby poczuć rozpalające pieczenie. Mocnym, powolnym ruchem pogłębiam ranę, do zasługującej na conajnniej 3 szwy. Robię to szlochając z bólu, a jednocześnie zaciskając wargi z ukojenia.